I PYK! Mamy październik. 🎃🍂
Październik to nie tylko dynie, kolorowe liście i pumpkin latte. To również miesiąc świadomości raka piersi i dobry moment, żeby przypomnieć sobie o tym, jak ważne jest dbanie o siebie i regularne badania — bez względu na płeć. 🩷
A dzisiaj mam dla Was recenzję książki idealnie wpisującej się w ten miesiąc — „Zaproś mnie na pumpkin latte”. ☕🍁
I jeśli ktoś ma ochotę, to tak — możecie zabrać mnie na pumpkin latte. Kocham tę kawę i absolutnie nie zamierzam udawać, że jest inaczej. 😂

W książce poznajemy dwie bardzo różne, ale na swój sposób inspirujące osoby.
Paula to ambitna perfekcjonistka, która chce być w końcu zauważona i doceniona w pracy. Kiedy wydaje jej się, że upragniony awans jest już na wyciągnięcie ręki, dostaje zadanie zorganizowania jesiennego eventu, podczas którego ma zostać przedstawiony nowy szef korporacji — prywatnie syn obecnego właściciela. Problem w tym, że Paula zdecydowanie nie należy do osób, które na widok pierwszego żółtego liścia wyciągają sweter, zapalają świeczkę o zapachu dyni i krzyczą „PUMPKIN SPICE SEASON!”. Organizacja imprezy w jesiennym klimacie nie przychodzi jej więc szczególnie łatwo.
Z kolei Greg pracuje w Seaside Cafe i jest prawdziwym kawowym pasjonatem. W każdą przygotowaną kawę wkłada serce i naprawdę zależy mu na tym, co robi. Marzy o otwarciu własnej kawiarni — miejsca z duszą, które będzie czymś więcej niż kolejnym punktem należącym do wielkiej korporacji, dla której najważniejsze są wyniki i pieniądze, a nie ludzie.
Los tej dwójki przecina się w bardzo przyjemny sposób i od tego momentu historia zaczyna nabierać jeszcze więcej uroku. Postacie są wiarygodne, mają swoje historie i można się do nich przywiązać.
„Zaproś mnie na pumpkin latte” czyta się naprawdę lekko. Historia płynie, nie brakuje drobnych zwrotów akcji, a całość ma w sobie dużo ciepła. To jedna z tych książek, które pasują do koca, chłodnego wieczoru i kubka czegoś dobrego. Jest trochę jak aromatyczna kawa — słodka, rozgrzewająca i po prostu przyjemna.
Ale pod tą jesienną, lekką otoczką znalazło się również miejsce na znacznie ważniejszy temat. Autorka porusza kwestię raka piersi i przypomina o profilaktyce oraz badaniach. Dzięki temu książka nie jest wyłącznie kolejną jesienną historią z romansem i kawą w tle. Ma też coś ważnego do przekazania — i właśnie dlatego październik wydaje mi się idealnym momentem, żeby po nią sięgnąć.
Jesień, kawa, marzenia, trochę korporacyjnej rzeczywistości i historia, która potrafi otulić, ale też przypomnieć o czymś naprawdę istotnym.
O AUTORCE

Pochodzi z Opola, ale od kilkunastu lat mieszka za granicą – aktualnie w Brukseli. Szczęśliwa żona, a od niedawna mama. Z wykształcenia inżynierka chemiczka, na co dzień pracuje jako managerka projektów w dziale badań i rozwoju. W pracy i prywatnie pasjonuje się kwestiami zrównoważonego rozwoju i środowiska. Uwielbia czytać, a jej ulubionym autorem jest Terry Pratchett.